Kiedy Batman wsiada do Batczołgu… ja wysiadam!
Wcześniejsze ekranizacje przygód Batmana, wyreżyserowane przez Burtona i Schumachera, oglądałem z lubością, jeszcze zanim zainteresowałem się głębiej samymi komiksami o Nietoperzu. Urzekał mnie w nich niesamowity klimat, groteska i wizja okrutnego miasta, jakim było przedstawione w nich Gotham. I dalej, kiedy od czasu do czasu odświeżam sobie te filmy, pozostaję uwiedziony ich czarem.
Wielu krytykuje filmy Schumachera, stawiając je o wiele niżej niż te wyreżyserowane przez Tima Burtona. Ja nie stosuję takiego rozróżnienia, wszystkie są dla mnie świetne, choć odrobinę inaczej rozłożono w nich akcenty. Ale potem przyszedł Christopher Nolan i znowu zmieniło się oblicze Mrocznego Rycerza.
W jego Batman: Begins opisano genezę Gacka, osadzoną gdzieś w odległych krajach – spuszczam na ten temat kurtynę milczenia. Mnie się ta wizja nie spodobała, ale każdy reżyser ma prawo do poukładania pewnych elementów według własnego wyobrażenia. Jednak cały film był utrzymany w zupełnie innej atmosferze niż poprzednie ekranizacje – zabrakło mu zupełnie czaru, który pokazywałby rzeczywistość odmienną od naszej. A Gotham jest przejaskrawionym wypaczeniem tego, co widzą za oknami mieszkańcy wielkich metropolii, na ulicach których, nocą, ich rzeczywistość zastępuje zupełnie inny świat – pierwotny, brutalny i na swój sposób pociągający feerią barw. Nie wystarczy zgasić uliczne latarnie, żeby zobaczyć za oknem prawdziwe Gotham… Sequel Początku – The Dark Knight zapowiada się podobnie do pierwszej części, o czym świadczy niedawno opublikowany trailer i fotosy z planu.
Film o Batmanie nie będzie dla mnie dobry, jeśli zabraknie w nim przefiltrowania rzeczywistości przez ekspresjonistyczną soczewkę. – Nie wystarczy mi naśladowanie prawdziwego świata, chciałbym, żeby w filmie o Batmanie wykreowano go na nowo. Żeby morda Jokera była nienaturalnie wydłużona i złowieszcza, a nie tylko pomalowana rozmazującym się makijażem. Chcę, żeby po ulicach Gotham mknął pomiędzy monumentalnymi gotyckimi budowlami tandetny, wyglądający jak samochodzik ze sklepu zabawkarskiego, Batmobil (a nie nolanowski Batczołg).
W wizji Nolana tego nie ma, co nie znaczy oczywiście, że jego filmy są słabsze. Oznacza to tylko, że nie przystają do mojej wizji świata i Batmana, którą dostrzegałem w filmach i komiksach o Mrocznym Rycerzu. Pewnie zamiast do kina wybiorę się przed internetową półkę sklepu z komiksami i kupię sobie prezent – zapakowaną w foliowe opakowanie nutkę przeszłości.
pierwotnie opublikowano w serwisie poltergeist
red. Klaudia ‘Marigold’ Najdowska